Drugs Change The World.

Dwie najbliższe sobie przyjaciółki wiodą spokojne życie. Alice spokojna, miła, zakochana w swoim chłopaku, który wraz ze swoimi przyjaciółmi podbija listy przebojów na świecie. Cher miła dla ludzi, których zna, harda, pewna siebie, jednak zatracona w samotności. Ma dwie przyjaciółki. Tą dobrą i tą złą. Handluje narkotykami, aż poznaje przyjaciół swojego kuzyna. W jednym z nich się zakochuje... Zaczyna pisać piosenki i wschodzi na wyżyny kariery. Czy skończy z dobrze płatną pracą? Czy odważy się zakochać? Czy miłość Alice przetrwa próbę związku? Jak potoczy się ich życie, które z dnia na dzień zmienia się w pełne fotoreporterów, fanów i telewizji ??

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Epilog

Brunetka zeszła na dół domu, które na razie dzieliła z młodym mężczyzną. Powoli weszła do kuchni. Znalazła tam talerzyk z kanapkami obok gorącą herbatę oraz małą karteczkę.
'Musiałem jechać na miasto, będę o 11. Smacznego mojej trójce.:) Z'
Dziewczyna uśmiechnęła się na samą myśl o tym wspaniałym chłopaku. Osiadła okrakiem na krześle i zaczęła jeść. Doskonale czuła jak dwa małe szkraby wierciły się po jej brzuchu, a za każdym kopnięciem lekko się śmiała. Skończyła posiłek i zauważyła, że dochodzi dziesiąta. Powróciła do sypialni. Wybrała ubrania i weszła do łazienki. Nalała wody do wanny i wzięła długą relaksującą kąpiel. Uspokoiła oddech, bicie sercaa. Czuła dwie małe postacie, które również rozluźniły się i przestały dręczyć swoją mamusię seriami kopnięć i uderzeń. Kobieta wyszła z wody i osuszyła ciało. Stanęła przed lustrem i popatrzyła na swoje odbicie.
'To już nie jestem ja.'-pomyślała. Ale gdy ponownie poczuła w sobie inne życie odrzuciła tą myśl.
Założyła na swoje ciało bieliznę oraz wciągnęła ubrania. Wyszła z łazienki zawiązując niedbałego luźnego koka na czubku głowy. Jeszcz raz popatrzyła na sypialnię i opuściła ją. Gdy była już na połowie schodów usłyszała dzwonek do drzwi. Popatrzyła na zegarek na ręce. 'To za wcześnie na Zayna.'-pojawiła się myśl.
Zeszła i otworzyła drzwi, a przed nimi stała młoda blondynka ubrana w to. Podeszła do ciężarnej kobiety, mimo, że i ona za pięć miesięcy będzie matką.
-Hej. Jak się czujesz?
-Dobrze.-uśmiechnęła się mimo braku nastroju.-A ty?
-Ja? Ja czuje się świetnie. Być może dzisiaj poznam nowego członka naszej rodziny i zostanę ciocią.-zaśmiała się.
-Chcesz coś do picia?
-Chętnie.
Obie weszły do kuchni, blondynka usiadła na krześle, a kobieta podała jej sok pomarańczowy, a sobie nalała wody. Usiadła obok swojej siostry.
-Na którą masz być w szpitalu?
-O 12 już powinnam być. Zayn ma przyjechać o 11, więc wtedcy pojedziemy.
-A więc to dzisiaj.
-No tak.-brunetka napiła się wody.
'To Dzisiaj....'-dwa słowa pozostały w jej głowie odbijając się z każdej strony echem.
-Cher..! Halo? Już myślałam, że coś ci się stało.
-Nic, nic. Po prostu zamyśliłam się trochę.-posłała jej uśmiech.
-Kochanie jestem!
-Siedzimy w kuchni.-odpowiedziała niezbyt głośno.
-O, Alice. Co tu robisz?
-Wpadłam do was na chwilę.
-Super. Jedziesz z nami?
-Ja przyjadę do was z chłopakami.
-Ok.
-Wziąć wam coś?
-Nie, nie trzeba. Spakowałam wszystko.-brunetka popatrzyła na nią.
-Dobra, to ja lecę i spotkamy się później. Trzymaj się.-młoda dziewczyna ucałowała ciężarną brunetką w policzek i wyszła z domu.
Chłopak zniósł torbę dziewczyny na dół. Oboje wsiedli do samochodu i pojechali od szpital St.Mary. Weszli do środka, gdzie zaprowadzono ich do prywatnego skrzydła szpitala. Dziewczynę ułożono na lóżku i podano pierwsze płyny.
-Na pewno nie chcesz zostać tutaj na dłużej?-ciemnowłosy młody mężczyzna popatrzył na nią.
-Nie, i tak już za długo tutaj siedzę. W poniedziałek pojadę do Ann.
-Za tydzień będę miał wolne to przyjadę do was.
-Zayn, mogę cię o coś zapytać?
-Jasne.
-Co byś zrobił gdybyś musiał sam się nimi zająć?
-Nie wiem, ale na pewno bym ich nie zostawił.-uśmiechnął się.
-Bo ma nas.-Alice weszła do środka razem z resztą przyjaciół.
-Jak się czujesz?-padło pytanie od blondyna.
-Dobrze, ale teraz brzuch mnie boli.
-A to dobrze?-Liam popatrzył na przyjaciół.
-Tak, przecież wywołują mi poród, no Heloł!-brunetka popatrzyła na nich ze śmiechem.
-Będzie mi was brakować.-popatrzyła na każdego po kolei.
-Zdecydowaliście w końcu jak je nazwiecie?-Louis popatrzył na młodych przyszłych rodziców.
-No więc dziewczyna to będzie Olivia, a chłopiec Nathan.-na twarzy matki pojawił się uśmiech.
-Ślicznie.

-Przyj!-Zayn popatrzył na młodą dziewczynę, która zrobiła się cała czerwona na twarzy. Jej oczy zlały się na jeden kolor. Zacisnęła zęby i zaczęła przeć.
-Mamy dziewczynkę. Jeszcze chwilkę.
-1,2,3,4....
-Przyj!
Ponownie kobieta zacisnęła zęby oraz dłonie w uścisku i dała z sibie jak najwięcej.
-Jeszcze raz.
-....,6,7,8,9,10.
-Przyj!
Na ostatnim oddechu zaczęła ponownie przeć.
-Mamy chłopca.
-Kochanie udało się.-młody ojciec popatrzył na matkę, której powieki były zamknięte. Poruszył nią, lecz nic to nie dało. Momentalnie aparaty zaczęły piszczeć.
-Prosze wyjść.!
-Co z Cher!?
-WYJŚĆ!-młody lekarz krzyknął w stronę chłopaka, a ten wybiegł na korytarz.
-Zayn! Zayn co jest?!-Alice spojrzała na niego.
-Ona... Cher.
-A dzieci?
-Cher chyba... chyba mnie zostawiła.-młody chłopak uniósł się płaczem i wpadł w ramiona blondynki.
Brunetka otworzyła oczy i zobaczyła swój stary dom w Holmes Chapel.
-Witaj słońce.
-Mama.
-Tak, to ja. Nie przywitasz się?-dziewczyna pobiegła do matki i przytuliła ją.
-Co się dzieje, czemu tu jestem?
-Umierasz słoneczko.
-Ale, moje dzieci.
-Masz jeszcze wybór, ale przecież pogodziłaś się ze śmiercią od czasu przyjazdu do Londynu. Ty wręcz błagałaś o to, aby być ze mną tam wysoko.-wskazała palcem w górę.
-Ja już sama...
-Musisz zadecydować, czy chcesz być ze mną i tatą,
-Czy?
-Czy powrócić do przyjaciół, dzieci. Teraz, musisz zadecydować teraz.
-Ale jak?
-Wyjdź, by powrócić do swojego życia.
-A jeżeli chcę z tobą zostać, to zostań tutaj.
-Boże, dlaczego? Ja, ja nie wiem.
-Cher, czy chciałabyś, aby twoje dzieci wychowywały się bez matki?
-Nie, jasne, że nie.
-Więc idź. Idź i żyj. Wrócisz do nas, gdy będziesz gotowa.
-Mamo....
-Będziemy czekać i opiekować się wami.
-Dobrze.
Młoda matka wstała i zrobiła kilka kroków, dotknęła klamki i otworzyła drzwi.
-Cher,
-Hmm?-odwróciła głowę w stronę matki.
- zmień nazwisko na Malik.-uśmiechnęła się.
-Jasne.
Brunetka ruszyła przed siebie. Znowu poczuła niewygodne łóżko sziptalne, krzyki lekarzy, dalej szloch Zayna. Lekko otworzyła oczy, ale oślepiło ją światło lamp.
Poczuła wielką ulgę i radość.
Znów była z nimi.
Na zawsze.

____________
Proszę, aby wszyscy czytelnicy pozostawili po sobie komentarz pod Epilogiem.

Dziękuję, za to, że razem ze mną wytrwaliście.
Zapraszam na moje kolejne opowiadanie:
www.4-ever-be-yourself.blogspot.com


Tak jak w poprzednim opowiadaniu oto moje aktualne zdjęcie.



Pozdrawiam,
Natalie Malik.<3

piątek, 2 sierpnia 2013

Prologue + Libster Award II

No więc dodałam przed chwilką Prolog na nowym opowiadaniu.
Komentujcei, bo jeżeli nie zakończę moją 'karierę'. hahhaa. Takie żarcik. Jestem nikim, ale dziękuję, że czytacie moje rozdziały. A więc zapraszam:

www.4-ever-be-yourself.blogspot.com


A teraz druga część notki, czyli ponowna nominacja do Libster Award.
Dziękuję autorkom bloga http://two-friends-who-joined-the-internet.blogspot.com/

Zasady i nominacje ode mnie podałam w innych notkach.

Odpowiedzi:
1. Ulubiony smak byduniu?
Czekoladaaaa.
2. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Książka lub muzyka.
3. Jak mówią na ciebie znajomi?
No cóż nazywają mnie po nazwisku, ale nie podam go....;)
4. Ile masz lat?
16
5. Co w sobie lubisz?
hmmm... ciężkie pytanie, ale chyba oczy. xd
6. Ulbiony przedmiot w szkole?
Zajęcia artystyczne, inaczej sztuka.
7. Co cenisz w ludziach?
Punktulaność, prawdomówność i nie lubię szyderstwa.
8. Ulubiona piosenka?
The Script-No Words, Red&Spinache-Podpalamy Noc, Huczhucz-Gdyby nie to i 36,6
9. Co masz dziś ubrane?
No więc żółto-pastelowe jeansy do kostki i różową bluzkę w białe gwiazdki.
10. Należysz do jakiś fandomów?
Nie, ale nie przeszkadza mi to.
11.Ulubiony film?
"Trzy metry nad niebem", "Szybcy i wściekli"<wszystkie części>, "Projekt X", "Iron Man" <wszystkie części>, "Tron-dziedzictwo"

Epilog dodam w poniedziałek jeżeli będą min. 4 komentarze pod rozdziałem 54.
Pozdrawiam,
Natalie Malik.<3

+a to tak dla was ode mnie
<33


czwartek, 1 sierpnia 2013

Fifty Four.

#Perspektywa Cher#
Nie zmienię mojej decyzji, nigdy. On nie zasługuje na taką osobę jaką jestem. Nie dam mu nadziei, aby potem odejść i zostawić go na zawsze. Nie umiem. Nie potarfię, nie chcę.
Popatrzyłam na dokument ugodowy i zamaszyście pozostawiłam na nim swój podpis. Lou i Alice zostaną razem, a ja.? A ja będę sama. Zayn będzie płacił alimenty na mnie i dziecko, tak aby niczego nam nie zabrakło no i oczywiście będziemy w kontakcie ze względu na małą.
Wszyscy wyszlismy na hol i popatrzyliśmy na siebie.
-A więc to koniec.-Niall popatrzył na każdego po kolei.
-Gdzie zamieszkasz?-Liam popatrzył na mnie.
-Wracam do Holmes Chapel.
-Do Ann?
-Mhm.
-Będę tęsknić.-Niall napadł mnie mocnym uścieskiem. Zaśmiałam się.
-Spokojnie, będziemy się widywać.
-No ja myślę. Chodź tu.-Liam wtrącił i rozłożył ramiona.
Wtuliłam się w jego umięśniony tors. Stanęłam na palcach i sięgnęłam jego ucha.
-Pamiętaj, że zawsze będę przy tobie duchem.-uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił to mocniejszym uściskiem.
Stanęłam przed nimi i podeszłam do Hazzy.
-Braciszku....
-Cher, zostań w Londynie.
-Nie, już postanowiłam.
-Zostaniemy chyba w kontakcie, co?
-Jasne, że tak.-kiwaliśmy się oboje w jednym rytmie.
-Ale do zakończenia ciąży zostanę w Londynie.
-A my wracamy na trasę.-Louis stanął przede mną.
-A ty głupku opiekuj się moją siostrą bo ci wpieprzę.-wszyscy zachichotali.-Chodź tu mój zięciu.
Przytulił mnie.
Ojej, to już koniec?
Poczułam łzy lecące jak szalone po mojej twarzy.
-Siostraaa, spokojnie.
-Alice.-przytuliłam ją tak mocno, ale po chwili przypomniałam sobie o naszych maluchach.
-Pamiętaj, że możesz dzownić do mnie o każdej porze. Jestem twoją siostrą i zawsze ci pomoge. Zawsze, rozumiesz?-otarłam łzy i popatrzyłam na nią.
-Mam jedną prośbę.
-No..?
-Pojedziesz ze mną do rodziców?
-yyy, tak.  Jasne, że tak.
-Dziękuję.-przytuliłam ją ponownie.
Alice stanęła obok Louisa, a przede mną stanął Zayn. Zauważyłam ten jego błysk w oku. Podszedł do mnie i delikatnie przytulił tak ajkbym miała się rozlecieć na tysiące kawałków, tak jakbym była całym światem, który trzyma w rękach.
-Cher ja zawsze będę cię kochał. Rozumiem twoją decyzję i nie mam do ciebie żalu. Myślę, że powinniśmy spędzić trochę czasu osobno, kto wie, może kiedyś znów będziemy razem.
-Zayn... Ja cię kocham, ale zbyt wiele razy się sparzyłam w naszym związku. Ja nie jestem gotowa na tak poważny krok.
-Wiem.-przytulił mnie ponownie.
Popatrzyłam w jego oczy.
-To będzie dziewczynka-popatrzyłam na niego. Zbyt długo to ukrywałam.-i chłopiec.
-Cccco?
-To są bliźniaki Zayn. Dziewczynka i chłopiec.-uśmiechnęłam się, a on podniósł mnie i okręcił wokół swojej osi. Wszyscy przytulili nas i wyszedł wielki Horan Hug.

-Jedźcie bezpiecznie.
-Jasne. Wrócimy jutro.-pokiwałyśmy im i ruszyłyśmy.
-Bardzo się ucieszyli, że chcesz ich poznać.
-Alice, możemy nie rozmwiać? Proszę.
-Jasne.-kiwnęła głową i włączyła po cichu radio, a ja odleciałam do krainy snu.
-Cher... Cher jesteśmy.
-Mhm.-przeciągnęłam się i popatrzyłam na nią.
-Dobrze wyglądam?
-Mhm. Załóż kurtkę, bo zaczęło padać.-uśmiechnęła się do mnie i podała nakrycie. Zauważyłam, że sama też ma na sobie narzutę. Założyłam ją i poparwiłam ubranie, które miałam na sobie. Alice też poparwiła Swoje jeansy, koszulkę, sweter i zapięła płaszczyk do końca. Wysiadła z samochodu i podeszła do moich drzwi. Otworzyła je i teraz dokładnie mogłam zobaczyć jaki zestaw ma na sobie. Obróciłam się i wysiadałam z dużym brzuchem z samochodu. Alice zamknęła pojazd i ruszyłyśmy w stronę domu. Blondznka yadywonia dzwonkiem a ja dokładnie analizowałam otoczenie oraz drzwi wejściowe, aż otworzyły się i ukazała nam się brunetka, która wyglądała na góra 35 lat. Zaraz za nią stanął straszy mężczyzna o dobrej budowie. Na skroniach pojawiała mu się lekka siwizna.
-Proszę, wejdźcie.-wpuścili nas do środka.
Ściągnęłam kurtkę i buty.  Popatrzylam na nich, a oni na nas. Pewnie zabawnie to wygląda bo oby dwie jesteśmy w ciąży, tyle, że ja jestem wielkości ciężarówki.
-Siadajcie. Co chcecie do picia?-ciemnowłosa kobieta popatrzyła na nas.
-Ja poproszę wodę.
-A ja herbatę, jeżeli można.
-Jasne, zaraz przyniosę.-zniknęła w innym pomieszczeniu, zapewne w kuchni.
Mężczyzna usiadł naprzeciwko nas.
-Czy mogę ?-wskazałam na zdjęcia na kominku.
-Tak, prosze.
Wstałam i delikatnie opuszkami palców przejechałam po fotografiach, aż natrafiłam na ich zdjęcie. Tak dobrze mi znane.
-Proszę.-kobieta postawiła na stoliku napoje oraz tależyk z herbatnikami.- Cher, penwie masz dużo pyta....
-W zasadzie, to nie.-przerwałam jej.
-Ah..
-Mam tylko jedno.
-Słuchamy.
-Dlaczego nigdy mnie nie odszukaliście? Moi rodzice zginęli, a ja zostałam sama i nie miałam żadnej rodziny, na szczęście zajęła się mną przybrana ciotka.-po policzku pociekło kilka łez.
-Cher, my bardzo chcieliśmy was odszukać, ale nie wolno nam było.
-Musicie zrozumieć, że oddając was podpisaliśmy zgodę na to, że nie odszukamy was, lecz tylko wy możecie to zrobić.
-Jeżeli tylko byście chciały.
-Decyzja zawsze należała do was.
-Cher my na prwdę bardzo chcieliśmy was wychować, ale nie pozwolił nam na to wiek, wykształcenie oraz problemy rodzinne.
-Ja, ja rozumiem. Sama mam teraz trudną sytuację.
-Gratulujemy ci dziecka i bardzo się cieszymy, że ułożyłyście sobie życie i jesteście szczęśliwe.
-Macie jakieś inne dzieci?
-nie, niestety. Gdy chcieliśmy mieć dziecko ja już nie mogłam, mój organizm odmówił posłuszeństwa. Pewnie to kara, za to, że was zostawiłam.
-Nawet tak nie mów. Macie nas.-popatrzyłam na nich, a oni tylko lekko się uśmiechnęli.
-Miło, że tak mówisz, ale my...
-Nie, Cher ma rację. Ona nie ma rodziców, ponieważ zginęli, a moi się rozwodzą a kontakt mam tylko z mamą.
-Dziękujemy.-mężczyzna uśmiechnął się i popatrzył na nas.
-Obie jesteście bardzo podobne do mojej matki, czyli waszej babki. Również była bardzo uparta i dążyła do celu.

Gadaliśmy do późna, więc obie zostałyśmy na noc u naszych rodziców. Następnego dnia zeszłyśmy na dół. Zjadłyśmy śniadanie z naszą rodzicielką i zabrałyśmy się z powrotem do domu.
-Bardzo miło było cię poznać Cher.
-Dziękuję. Ciebie też mamo.-uśmiechnęłam się.
-Odezwijcie się jak tylko dojedziecie.
-Jasne. Do zobaczenia.-Alice kiwnęła jej wsiadając do samochodu.
-Papa.-pokiwałam jej i wsiadłam do auta.
Wróciłyśmy do mieszkania chłopaków. Cały apartament był pusty.
-Alice mam wiadomość.-zawołałam ją.-Zostawili nam kartkę. ' Wróciliśmy w trasę, strasznie za wami tęsknimy, wracamy za trzy tygodnie. Trzymajcie się. xoxoxox 1D '
-I znowu same.-blondynka westchnęła.
-Ja chyba pojadę odwiedzić Ann i od razu wezmę ze sobą moje rzeczy do starego mieszkania.
-Nie chcesz tutaj zostać?
-Nie.
Buty zrzuciłam ze stóp i pobiegłam do naszej sypialni. Wszystko zostało tak jak było. Stanęłam przy komodzie i złapałam nasze zdjęcie. Przylożyłam je do mojego serca.
Położyłam się na wielkim łóżku.
Nie powiem mu o moim problemie. Wolę nie rujnować mu życia, lecz zostawić w nim dwie pociechy, które zawsze mu o mnie przypomną. Zawsze. A ja będę się nimi opiekować nawet stamtąd.
-Jestem dużą dziewczynką.


_______

Skończyłam.
Jężeli będzie mniej niż 4 komentarze pod tym rozdziałem pozostawię was w niewiedzy i nie poznacie zakończenia.

Czekam na komentarze.


+ Zapraszam was na nowe opowiadanie.
Dodałam już bohaterów, a prolog pojawi się w weekend.


Kocham was moje czytelniczki.
Natalie Malik.<3

Liebster Award



Zasady:

  • Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. 
  • Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. 
  • Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. 
  • Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. 
  • Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”.
No więc dziękuję Ellie i Lilly z bloga http://welcome-to-our-life-with-1d.blogspot.com


Odpowiedzi:
1. Jak masz na imię?
 To nie jest żadna tajemnica, Natalia.
2. Jakie masz hobby?
 Śpiewanie, tańczenie, pisanie, czytanie, rysowanie.
3. Ulubiona piosenka?
 The Script-No Words, Red&Spinache-Podpalamy Noc, Huczhucz-Gdyby nie to i 36,6
4. Ulubiony wykonawca?
 Jejku dużo tego bo jestem bardzo wszechstronna w muzyce, ale chyba Pezet.
5. Ulubiony kolor?
 Nie mam. Choć nie umiem oprzeć się czerni.
6. Jakie masz zwierzęta?
 Mam kotkę.
7. Ile masz lat?
 16
8. Twoje największe marzenie?
 Otworzyć w Londynie klub razem z przyjaciółką.
9. Masz rodzeństwo?
 Yeeeep.
10. trampki vs szpilki
Kocham trampki, ale uwielbiam obcasy. <3
11. książki vs szpilki
Książki ofkors.xd



Nagnę zasady i nie będę nominowała innych, ponieważ w poprzedniej notce nominaję ode mnie dostały blogi, które czytam i będę czytać, oraz takie, które na to zasługują, a nominowanie ich dwa razy jest według mnie głupie.

___________________________

Ostatni rozdział dodam jeszcze dziś, albo jutro.

Natalie Malik.<3

wtorek, 30 lipca 2013

The Vesalite Blogger

Zostałam nominowana do nagrody The Versalite Blogger przez: http://niektore-sny-sie-spelniaja.blogspot.com/

Dziękuję bardzo za wyróżnienie.

Zasady:
1. Podziękuj nominującemu na jego blogu.
2. Pokaż nagrodę The Versalite Blogger na swoim blogu.
3. Napisz 7 faktów o sobie.
4. Nominuj 15 blogów, które twoim zdaniem na to zasługują.
5. Poinformuj ich o tym 


Nominowani przeze mnie:
1.http://1d-what-makes-you-beautiful.blogspot.com/
2.http://life-is-not-that-easy.blogspot.com/
3.http://musiszpodjacryzyko.blogspot.com/
4.http://mystoryaboutonedirection-milly.blogspot.com/
5.http://ilovecarrotsandboys.blogspot.com/

Wiem, że nie jest dużo blogów, ale wybrała tylko te najlepsze, które czytam.

A teraz fakty o mnie:
1. Jestem nerwowa, szybko można wytrącić mnie z równowagi.
2. Nie jestem Directionerką ani Beliberką, po prostu nieraz lubię posłuchać ich piosenek.
3. Jaram się tatuażami chłopaków.
4. Właśnie skończyłam gimnazjum i idę do liceum.
5. Wyprowadzam się do internatu.
6. Mam młodszego brata, który cały czas śpiewa piosenki 1D.
7.Jestem fanką ROOM 94.

To tyle.
Dziękuję jeszcze raz i zapraszam do komentowania rozdziału 53.;)

Natalie Malik.<3

poniedziałek, 29 lipca 2013

Fifty Three

#Perspektywa Alice#
-Myślisz, że wszystko będzie dobrze?-popatrzyłam na bruneta zamykając drzwi od tarasu.
-Będzie, bo jesteśmy razem. Skoro będę miał do wyboru rodzinę, a zespół wybiorę rodzinę. Nie zamierzam odejść od ciebie tak jak mój ojciec.
-Nigdy mi o nim nie wspominałeś.
-Wiem. Widzisz on zostawił moją matkę, gdy znalazł sobie młodszą. Mną sie już nie interesuje, tylko dziewczynkami. Przynajmniej one mają jakiegoś ojca.
-Lou! Alice! Taksówka już jest!!!-usłyszeliśmy jak Hazza drze pape i momentalnie lekko zachichotaliśmy. Przyłożył swoją dłoń do mojej twarzy i delikatnie pogładził skórę kciukiem.
-Ten uśmiech ma zostać już na zawsze.
-Dobrze.-uśmiechnęłam się, a on delikatnie musnął moje wargi swoimi. Zeszliśmy na parter, gdzie zosatł tylko mój bagaż podręczny. Wzięłam go na rękę i wyszlismy z domu. Na podjeździe stały dwie taksówki. W jednej usiedli już Niall, Cher, Liam i Harry, a w drugiej Zayn. Zajęliśmy miejsca w drugiej taksówce.
Przytuliłam się do Louisa i zaczęłam bawić się moją obrączką. Cały czas przyglądałam się mojej dłoni, jakbym zrobiła coś nienormalnego, zaskakującego. A to tylko mała błyskotka na serdecznym palcu. Nawet nie wiem kiedy, ale ocknęłam się z przemyśleń, gdy zahamowaliśmy. Popatrzyłam w prawo i zauważyłam lotnisko LAX. Zaparkowaliśmy na wybranym miejscu. Stanęłam przed samochodem, a z bagażnika walizki wykładał ochroniarz chłopców. Boże, chłopców? Mogę jeszcze tak o nich myśleć? Niecałą godzinę temu jeden z tych 'chłopców' stał się moim mężem. Jakie to dziwne uczucie... Czuję się tak staro, a mam zaledwie 19 lat.
Odebrałam moją walizkę i szybko uciekłam przed tłumem fanów i paparazzi do środka. Jednak, gdy byłam w połowie drogi przede mną wyrósł tłum. Przed moimi oczami zaczęły pojawiać się błyski fleszy. Zakryłam oczy dłonią i ruszyłam na przód. Jakieś dziesięć minut zajęło mi przejście czterech metrów. Gdy byłam już za drzwiami lotniska odetchnęłam z ulgą. Po chwili dołączyli do mnie chłopacy z Cher. Musieliśmy odbyć kontrolę bagaży. Zajęła ona trochę czasu, ale w końcu mogliśmy wejść do samolotu. Zajęłam miejsce i wyczekiwałam, aż obok mnie usiądzie mój mąż. Lecz moja przyjacióła usiadła obok mnie.
-Powiedz, że mogę siedzieć obok ciebie proszę....
-Cher. Wiesz, że tak.-uśmiechnęłam się.
-Potrzebuję teraz przyjaciółki.-wtuliła się w moje ramie.

Wróciliśmy wszyscy do apartamentu w kamienicy, któe zajął zespół po pożarze. Wszyscy oznacza to, że wrócił Lou, Hazza, Liam, Zayn, Niall i ja. Cher oznajmiła, że wraca do naszego mieszkania. Szczerze, to nie wiem co się stało, bo nic mi nie powiedziała, a z Zaynem w ogóle nie rozmawia. Nie dotykają się, a raczej unikają.
Ja najpierw weszłam po prysznic i założyłam nowe ubrania. Spotkanie mamy za jakieś dwie godziny i trzeba się wyszykować. Gdy mój makijaż i reszta rzeczy były już gotowe z laptopem usiadłam na kanapie w salonie. Zaczęłam przeglądać fora plotkarskie. Na Twiterze miałam pełno wiadomości i statusów z zapytaniami: "Czy jestem mężatką?", "Czy poślubiłam Louisa?", "Co urodzę?", "Jak dam dziecku na imię?", "Czy jestem w ciąży?", itp. Od razu wyłączyłam więc urządzenie i poszłam do kuchni. W lodówce, która zaopatrzyli ludzie chłopaków znalazłam lody. Wzięłam całe pudełko, łyżeczkę i wróciłam na kanapę. Włączyłam telewizor i w końcu zostawiłam włączony na kanale  'Animal Planet'.
-Dokształcasz się?-Hazza usiadł obok mnie.
-Nie. Po prostu się nudzę, a w internecie same plotki o nas, więc wolę te tygryski.-uśmiechnęłam się.
-Daj troszę.-popatrzył na lody.
-Idź sobie po łyżkę.
-Nie bądź żyd i nakarm mnie.-zrobił minę zbitego pieska i wbił we mnie swoje zielone oczy.
-No dobra.- nabrałam górę lodów i włożyłam mu do dziuba.
-Dzię-ku-ję.-powiedział nabierając powietrza.-Kurwa jakie to zimneee...-uciekł do kuchni i usłyszałam jak wypluwa lody.
-Boisz się spotkania?
-Nie Niall jest mi spoko i jest mi obojętne, że mój chłopak chce odejść z zespołu przeze mnie.
-Teraz chyba już mąż.
-Ochhhhh. Skończ.-zatkałam palcami uczy i popatrzyłam na niego, a on wziął moje lody i zaczął je jeść.
-Gotowi?-Lou krzyknął i momentalnie wszyscy zebrali się w salonie.
-Zrobię wam fotkę, bo wyglądacie bosko.-zaśmiałam się.
-Na dowrze.-Nialler wybiegł z mieszkania i już go nie było.
Reszta podążyła za nim. Na dole chłopacy ustawili się.
-No rób to zdjęcie.-Harry jak zwykle niecierpliwy.
-Mam.-popatrzyłam na nich.-Możemy iść.
Odetchneli z ulgą, założyli na nos okulary przeciwsłoneczne, mimo, że nie było słońca.
Lou złapał mnie za rękę i przyciagnął obok siebie. Pogoda była pochmurna, więc zaciągnęłam kaptur na głowę.
Pod wieżowcem wytwórni zobaczyliśmy Cher, która czekała za nami.
-Hej.-powitaliśmy ją.
-Siemka. Wchodzimy?-popatrzyła na nas.
-Kiedyś trzeba.-mruknął Lou i wszyscy weszliśmy. Windą zajechaliśmy na jedenaste piętro i tam czekał na nas Paul.
-Witam, chodźcie za mną.-odwrócił się na pięcie i powędrował, a my za nim.
Otworzył wielkie drzwi do sali konferencyjnej. Stanęłam przed wejściem i zobaczyłam osiem osób, które miały zadecydować o naszej przyszłości. Położyłam dłoń na brzuchu.
'Będzie dobrze. Chyba.'-pomyślałam.


____________
Wiem, że krótki, ale jakoś nie mogę się doczekać NN.
Rozdział 54 będzie ostatnim, a po nim napiszę jeszcze epilog.
Zapraszam do czytania, komentowania.
+Podpowiedzcie mi w ankiecie jaki blog chcecie czytać.

Będą 3 kom.=dodam szybko 54.

Natalie Malik.<3

środa, 17 lipca 2013

Fifty Two

#Perspektywa Cher#
-Jak mi poszło?-popatrzyłam na chłopaków i przyjaciółkę. Chcąc nie chcąc musimy dzisiaj zagrać koncert, a potem wrócić do Londynu.
-Dobrze.
-ONE DIRECTION!-słyszymy krzyk, pracownicy podają im mikrofony. Na scenę wchodzi już Hazza, Niall, Liam, Louis, a Zayn cmoknął mnie w usta i podążył za nimi. Wzięłam blondynkę pod ramię i zeszłyśmy pod scenę na foetele. Usiadłyśmy z paczką czipsów i oglądałyśmy próbę. Nie była to zwykła próba, bo byliśmy na niej wszyscy oraz chłopacy nie zachowywali się tak jak na innych próbnych koncertach, lecz robili co im kazano, bez wygłupów, pogaduszek. Ten koncert będzie najogrszy występ jaki moglibyśmy dać.
-Nie wiem jak mam przekonać Louisa, aby nie odchodził z zespołu.
-Zayn też oszalał. Powiedział, że nie musi tego robić.
-Louis też się uparł. Powiedział nawet, że żałuje tej sławy.
-Sława jest ceną, za spełnianie marzeń.
-Wiesz... Ostatnio wpadło mi do głowy, żeby po prostu odejść od niego.
-I tak będziesz z nim związana. Już na zawsze.
-Niby tak, ale wiesz. Pierwsza miłość nigdy nie trwa wiecznie.-spojrzała na mnie.
Ona ma trochę racji. Cały czas ranię się z Zaynem, lub mamy przeszkody na naszej drodze. Nie mogę żyć normalnie, ponieważ na to nie zasłużyłam.
-Cher, chodź na przymiarkę.-młoda stylistka zabrała mnie od blondynki, ale zauważyłam, że w jej kierunku szła Taylor.

Po długim koncercie wszyscy wróciliśmy do domu. Każdy zamknął się w pokoju. Ja zaczęłam pakować własną walizkę, a mulat tylko położył się i spoglądał w sufit.
-Co jest skarbie?
-Wiesz, tak sobie myślę, że to życie jest strasznie ciężkie.
-Bo miłość jest trudna.-uśmiechnęłam się do niego.
-Może.
-Nie może, tylko na pewno.
-Do czego zmierzasz?-podparł się na łokciach i spojrzał na mnie. Wzięłam kolejny stos koszulek i włożyłam go do walizki.
-Może nie powinniśmy być razem na zawsze. Wiesz, pierwsza miłość nie zawsze jest tą ostatnią.
Zayn nic nie odpowiedział, a ja dalej pakowałam swoje rzeczy. Gdy zapięłam walizkę, od usiadł na niej.
-Cher...-jego dłoń dotknęła mojego policzka. Przymrużyłam oczy i wtuliłam się w ciepło jego ciała. -Tego właśnie chcesz? Chcesz, aby cię zostawił?
-Ja, ja sama nie wiem co chcę.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam jego czekoladowe tęczowki tuż przede mną.
-Jeżeli tego zapragniesz, usunę się z twojego życia, ale nigdy nie zniknę z życia naszego dziecka.
Delikatnie wpił się w moje usta. Osiadłam na nim okrakiem i opuszkami palców zjechałam delikatnie po jego grzbiecie. Poczułam jak jego skórka 'gęsieje'. Odwzajemniłam jego pieszczotę. Rozchyliłam moje usta, a on od razu wtargnąl do środka językiem.
Rozpiął moje spodenki i ściągnął ze mnie bluzkę. Momentalnie wstaliśy i nasze ubrania stały się dekoracją pokoju. Włączyłam wieżę z muzyką oraz przekluczyłam drzwi pokoju. Szybko wróciłam do niego. Delikatnie położył mnie na łożyku, zdjął swoje bokserki, a ja zrzuciłam z siebie bieliznę. Swoim ciałem delikatnie ocierał moją skórę, przez którą za każdym dotykiem przechodziła armia mrówek. Rozszerzyłam nogi pragnąc go jeszcze bardziej, a on delikatnie wszedł we mnie całując mnie namiętnie. Poruszał się powoli, ale po chwili przyspeszył. Gdy oboje doszliśmy opadł obok mnie i pocałował w ramię. Mój wzrok caly czas skupiał się na suficie. Jego palce delikatnie wędrowały po moim ramieni, obojczyku, szyi i znów tą samą drogą. Czułam jak dokładnie obserwuje moją twarz.
-Chcesz tego?-zapytał po jakimś czasie. Owinęłam moje ciało kołdrą i poczułam jak zmęczenie wchodzi na powieki.
-Żegnaj Zayn.-powiedziałam i znużył mnie sen.

Obudziły mnie promienie słońca, które poraziły moje oczy. Przebudziłam się i zobaczyłam, jak Zayn śpi po drugiej stronie łożka. Wstałam delikatnie, aby go nie obudzić. Na telefonie zauważyłam, że jest siódma rano. Ubrałam się w spodnie dresowe i bokserkę. Włosy spięłam w kucyka. W łazience odbyłam poranną toaletę. Gdy wróciłam do sypialni Zayn pakował swoją walizkę. Bez słowa zebrałam wszystkie rzeczy do bagażu podręcznego. Z palca ściągnęłam pierścionek zaręczynowy oraz drugi, który dostałam od niego. Położyłam je na jego bagażu.
-Nie.-wstał i popatrzył na mnie.-Weź je. Noś na tym samym palcu. Będę spał spokojnie wiedząc, że wiesz jak bardzo cię kocham i nigdy nie przestanę.-pocałowął mnie w policzek.
Kiwnęłam głową i ponownie założyłam pierścionki na palec.
Złapałam walizkę i zeszłam z moimi rzeczami na dół. W kuchni zauważyłam Alice i Louisa. Patrzyli na siebie z taką miłością i pożądaniem. Poczułam zazdrość, ale nie. To moja siostra. Zasługuje na wszystko co najlepsze.
Weszłam do pomieszczenia.
-Dzień dobry.-przywitałam się z nimi.
-Hej.-odpowiedzieli mi. Zauważyłam, że Alice ma na sobie to.
Z lodówki wyciągnęłam ser i wędliny. Z chlebaka wzięłam trzy kromki chleba. Położyłam na nich szynkę i ser. Ułożyłam na talerzyku i włożyłam do mikrofali. Usłyszałam, że woda się zagotowała, więc zrobiłam sobie gorącą herbatę. Usiadłam w jadalni z moim posiłkiem. Gdy zjadłam go schowałam naczynia do zmywarki. Naszych gołąbeczków już nie było.  Zauważyłam jak wyjeżdżają z posesji samochodem.
No tak. Przecież samolot mamy dopiero o 14 mają jeszcze chwilę, żeby nacieszyć się Los Angeles. Otworzyłam walizkę i wyciągnęłam ubrania na lot. Weszłam do ubikacji na dole i zaczęłam się przebierać. Makijaż ograniczyłam do delikatnego podkładu i tuszu do rzęs. Założyłam na siebie ubrania perfumując każdą część garderoby. Wyszłam z pomieszczenia, wcześniejsze ubrania i kosmetyki schowałam do bagażu. Usiadłam z salonie i włączyłam telewizor. Zauważyłam, że jest już 10. Oprócz mnie na dole jeszcze nikogo nie ma, a Lou z  Alice jeszcze nie wrócili. Wyjęłam telefon i włączyłam wiadomość.
'Wracacie? Ch.'
Po chwili Alice już odpisała.
'Tak, zaraz będziemy. :) Al.'
Zaczęłam się zastanawiać, co ma oznaczać ten uśmiech w wiadomości. Zazwyczaj nigdy tak nie pisze. Zazwyczaj, lecz teraz wszystko się zmienia.
-Co tam?-nagle koło mnie usiadł blondyn, Hazza rozłożył się na fotelu, a Liam doszedł do nas z jogurtem.
-Nic.
-Nic?-popatrzył na mnie.
-Głośno słuchasz muzyki.-zaśmiał się z lokowatym.
-Co cię to obchodzi.-Zayn popatrzył na nas. Dziwnie się poczułam słysząc u niego ten niski i straszny głos. -Poczekaj na rozmowę ze studiem.-lekko się uśmiechnął, choć chłopacy również zdziwili się jego głosu.
-Gdzie jesteście!?-Lou wbiegł z Alice do domu. Trzymali się za rękę i byli cali uradowani.-O, tu jesteście. Super.
-Co wam?-Liam popatrzył na nich ze zdziwieniem.
-Właśnie wracamy z urzędu.-brunet popatrzył na nią i zaśmiał się.
-Po co?-Nialler wtrącił.
-Nie, powiedzcie, że tylko to sobie wymyśliłam.-wstałam i podeszłam do nich.- Nie zrobiliście tego, prawda?-popatrzyłam na blondynkę.-Alice...
-Nie mogę tego powiedzieć Cher.-uśmiechnęła się.
-Jesteś szczęśliwa?-popatrzyłam na nią, ona tylko kiwnęła głową. Przytuliłam ją, a następnie bruneta.
-Skorto wy, to ja też.-uśmiechnełam się i usiadłam z powrotem na kanapie.
-Pbraliśmy się.-brunet podniósł rękę Alice i ukazał wszystkim srebrną obrączkę na jej serdecznym palcu.



________
Starałam się, aby rozdział być dosyć długi, choć nie wiem jak mi to wyszło.
Powoli kończę to opowiadanie.

Komentujcie, bo dla mnie jest to ważne, aby wiedzieć,
czy podobają wam się ostatnie rozdziały i czego oczekujecie.

+Zawarłam w tym rozdziale specjalną scenę dla Ady. ;D

Do NN.
Natalie Malik.